• Kategoria: Śladem zapomnianych pieśni

Obrzędy weselne

pereborObrzędy weselne były najokazalsze i najbardziej urozmaicone. Nie tylko w Wyrykach, ale w większości polskich wsi w XIX i na początkach XX wieku wybór przyszłej żony zależny był od woli rodziców. Kiedy rodzice doszli do wniosku, że czas było syna ożenić, wybierali mu pannę, a następnie do jej rodziców wysyłali swata.  O swataniu mówi pieśń:


Jak przyjechał Jasieńko iz pola, to uwionzał konia do jawora.

Jak uwionzał konia do jawora, sam zapłakał, przy koniku stojał.

Koniu, koniu, nieszczenśliwa dola, zaswatana Kasiuleńka moja.

Dajże Boże, wieczora doczekać, wyśle swaty, Kasieńke poswatać.

Wyśle swaty, Kasieńke poswatać, sam pojade, pod okienko słuchać.

Kasia moja, staneła przy mamie, białe ronczki do serdeńka łamie.

Mamo moja, musisz mnie poradzić: poradźże mnie, co swatom powiedzieć.

Mama mówi do swojej Kasieńki, przynieś, przynieś rencznik bielusieńki.

Przyniś, przynieś rencznik bielusieńki, owionż, owionż swatońkam ronczeńki.

Wzieła Kasia rencznik bielusieńki, owionzała swatońkam ronczeńki.

I upadła na kolana Kasia, rzekła mamie: ja chce wyjść za Jasia.

A Jasieńko, stojonc za oknami, z tej radości, aż sie zalał łzami.

Swatem, był zwykle ktoś elokwentny, z dowcipem, umiejący zadbać o interesy kawalera. Idąc w swaty do dziewczyny zabierano ze sobą kawałek chleba owiniętego w kolorową chustkę. Gdy dziewczyna wyraziła zgodę na proponowanego jej kawalera chleb zabierała, a dawała w zamian swój. Jeżeli swat przyniósł dobrą wiadomość, wtedy rodzice dziewczyny wybierali się do kawalera na tzw. "oględy". Rodzice kawalera zaś szli do młodej na tzw. "zapiwiny". W czasie oględów rodzice zapraszali do mieszkania, podejmowali poczęstunkiem i omawiali warunki małżeństwa, w tym jaki młodym będzie dany majątek. Jeżeli ogledy wypadły pomyślnie, wówczas młodzi dawali na zapowiedzi do kościoła i przygotowywano się do zaręczyn. Te odbywały się zazwyczaj w pierwszą lub ostatnią niedzielę po zapopwiedziach. W zaręczynach uczestniczyła najbliższa rodzina obu stron oraz swat. Kawaler przynosił wódkę a rodzice bochen chleba owiniety w lniany obrusek. Rodzice dziewczyny przyjmowali chleb i wręczali rodzicom kawalera chleb upieczony przez siebie. Nie bez znaczenia w Wyrykach spiewano: "my wyrykowianki dobry chleb pieczemy". Jednak gdy doszło do nieporozumień i zaręczyny zostały zerwane oddawano sobie otrzymane chleby. W czasie zaręczyn uzgadniano termin wesela czy ilość zaproszonych gości. Po zaręczynach młodzi jechali do miasta po tzw. Sprawunki. Kawaler kupował dziewczynie strój ślubny, trzewiki, pończochy, dużą wełnianą lub jedwabną chustę, korale, wstążki a także obrączki. Dziewczyna natomiast kupowała kawalerowi koszulę. Zwyczaj kupowania sprawunków praktykuje się do dzisiaj.

Na tydzień przed weselem pan młody ze starszym drużbą i panna młoda ze starszą druhną zapraszali gości na wesele. O tym mówi m.in. pieśń "Nasza młoda Marynia wszystkie dwory schodziła, wszystkie dwory schodziła. Na wesele prosiła..." Po przybyciu do danego domu pozdrawiali wszystkich, następnie kłaniając się nisko trzy razy prosili o błogosławieństwo.

Dzień weselny poprzedzony był wieczorem przedślubnym, zwanym wianuszkami lub wieczorem dziewiczym. Druhny wiły z ruty wianek dla panny  młodej, robiły bukieciki z mirtu i przystrajały kokardkami. Starsze gospodynie natomiast piekły ciasto obrzędowe zwane korowajem. Wianuszki rozpoczynały obrzęd weselny, spiewano przy tym np.:

Rozszumiało sie, rozbujało sie, tam w ogródeczku ziele, już sie zaczyna i rozpoczyna u Maryni wesele.

Dajże to Boże, dobry czas, dobry czas, jak u ludzi, tak u nas, tak u nas.

Dajże to Boże, te szczenśliwe godzine, by rozweselić Marynine rodzine.

Cało rodzine, wszystek ród, wszystek ród, a jej mamule i jej tatula na sam przód.

 

Wbieraniu sie do ślubu towarzyszyło wiele przygotowań państwa młodych. Do wazniejszych czynności należało ubieranie panny mlodej oraz proszenie o błogosławieństwo. W XIX i początkach XX wieku młodzi ubrani byli do ślubu w tradycyjne stroje ludowe. W okresie miedzywojennym zmieniła się moda i panna młoda szła do ślubu w białej sukni i welonie a pan młody natomiast w ciemnym garniturze.

W momencie błogosławieństwa młoda para podchodziła najpierw do rodziców i schylając się im do kolan całowała w ręce i prosiła o błogosławieństwo. nazywano to także ukłonami.  

Kiedy mlody przyjechal do mlodej i wybierali sie do ślubu śpiewano:

Tam w polu krynica, dno widać, gdzieś mojej Maryni nie widać.

Jak poszła po wode, to przyjdzie, a jak do sonsiadów to wyjdzie.

Wyjszła moja Maryś, już wyjszła, staneła w okienku, jak wiśnia.

Spojrzyj Maryś, spojrzyj w okienko, przyjechał Jasieńko, jak słonko.

U proga już stoji z druhnami,a Marynia wita z drużbami.

Prosi weselników do domu, na błogosławieństwo ukłonu.

Mamo moja z tatem siadajcie, a jak nie ma krzesnych wołajcie.

Błogosławcie dla nas przy stole, żeby mieli szczenście i dole.

A my pojedziemy z Jasieńkiem, do kościoła składać przysienge.

Już koniki stojo sprzenżone, wszystko już do ślubu wzgodnione.

Chodźcie tatu, chodźcie z przetakiem, obsypcie koniki owsikiem.

Obsypcie nas owsem i chmielem, bo już odjeżdżamy z weselem.

Niekiedy młodzi prosili o błogosławieństwo wszystkich zebranych gości. Z czynnościami tymi wiązały sie pieśni obrzędowe i często oracje marszałka. Przepraszał on i żegnał wszystkich w imieniu mlodej pary oraz dawał wskazówki na przyszłe życie, Mowa ta często była bardzo smutna, tak, że część gości płakała.

Wesela odbywały się zwykle w niedzielę. Wyjeżdzano do ślubu całym orszakiem z domu panny młodej. Śpiewano przy tym:

A w niedzieleńke po raneńku, wiozo Marynie do ślubońku.

A jo mamula wysyłajo, na dobry rozum nauczajo.

Oj, Maryniu serdeńko, jak zajedziecie do kościoła.

Jak zajedziecie do kościoła, stań sobie, nie pyszy sie.

Stań sobie, nie pyszy sie, do Pana Boga pomodli sie.

Do Pana Boga pomodli sie, Najświentszej Matce pokłonisz sie.

Najświentsza Matko i Boże nasz,o dopomóż nam do ślubu stać.

O dopomóż nam do ślubu stać, na prawe ronczke obronczke wzionść.

Ponadto przed wyjazdem do kościoła, aby zapewnić młodym szczęście dokonywano szeregu zabiegów magicznych, np. kropiono młodych święcona wodą, obsypywali owsem lub chmielem. Matka obdarowywała pannę młodą chlebem, a niekiedy serem, starszy druża wkładał natomiast do buta młodej pieniążek. Jeżeli było to możliwe do furmanki zaprzęgano klacz i źrebaka, aby młodym urodziła się córka i syn. Dużą rolę w dniu ślubu przywiązywano do pogody. Jeżeli dzień był słoneczny wróżyło to młodej parze szczęśliwe i pogodne życie. Gdy padał deszcz i wiał silny wiatr, przepowiadano życie burzliwe.

Po służbie w kościele w czasie powrotu do domu weselnego napotykano na celeowe przeszkody. Nalerzało sie wykupić poczęstunkiem, co było obowiązkiem starszego druży. Drogę najczęściej oddzielano  łańcuchem albo powrozem lub  stawiano na niej stół udekorowany bukietami kwiatów.

Jak młodzi wrócili z kościoła, w domu weselnym rodzice witali młodych chlebem i solą. Matka niosła chleb a ojciec wlanął w kieliszki wódkę, dawano do pocałowania chleb i wypicia wódkę, oni jej nie pili zaś wylewali za siebie, po czym usadzano ich na honorowym miejscu za stołem. Jak młodzi i goście posiadali za stołem, podchodzili rodzice, matka jeszcze raz witała, później ojciec i białą chusteczką owijali ręce. Rodzice witali  młodych, zwłaszcza niewiastkę, bo ona z cudzego domu do nich przyszła. Często w tym momencie śpiewano:

Przyjechali od ślubu, przyjechali od ślubu, staneli u progu.

Chodźcie mamulu, chodźcie, chodźcie mamulu, chodźcie ji zawołajcie tata,

przywieźli wam niewiastke, przywieźli wam niewiastke, jak różowego kwiata.

Chodźcie mamulu, chodźcie, chodźcie mamulu, chodźcie, iz chlebem iz solo,

niechże niewiastka z synem, niechże niewiastka z synem u proga nie stojo.

Wyszli mamula, wyszli, wyszli mamula, wyszli iz pełnym perepojem,

a niewiastka z synem, a niewiastka z synem, z niziutkim ukłonem.

Tu nasz dom, tu nasz dom, tu nasz dom, tu nasz dom, tutaj nasze mieszkanie,

tutaj młoda Marynia, tutaj młoda Marynia, gospodynio stanie.

Goście nasze, goście, goście nasze, goście, siadajcie w rzondeczek,

a wy panie drużku,  a wy panie drużku, róbcie porzondeczek.

Mamula niewiastke witajo i o zdrowieczko pytajo.

Dajże wam Boże szczenście i dole, i pomieszkanie dobre.

Tatulo niewiastke witajo i o zdrowieczko pytajo.

Dajże wam Boże szczenście i dole, i pomieszkanie dobre.

Nasza mamuluniu, nasza mamuluniu, gotujcie pierogi,

bo my przyjechali, bo my przyjechali iz dalekiej drogi.

 Gotujcie pierogi, gotujcie pierogi, pierogi pszeniczne,

bo was najechali, bo was najechali goście zagraniczne.

Obok panny młodej siedzała druhna, a obok pana młodego starszy drużba. W trakcie uczty wznoszono toasty a zdrowie młodych i ich rodziców. Śpiewano okolicznościowe piosenki i przyśpiewki kierowane do poszczególnych osób. W trakcie uczty weselnej była też zabawa.

Jechaliśmy przez las, jechali przez laski, a nam zaśpiewali na kalinie ptaszki.

Na kalinie ptaszki, na dembie gołembie, uważajcie chłopcy, Kasiuni nie bendzie.

Goście nasze, goście, siadajcie, siadajcie, a jak kogo nie ma, wołajcie, wołajcie.

Goście nasze, goście, siadajcie w rzondeczek, a wy panie drużku róbcie porzondeczek.

Goście nasze, goście,  jedzcie po szczerości,no nie mówcie tego, że nie było czego.

Najważniejszy moment wesela stanowiły oczepiny, w których uczestniczyły wyłącznie kobiety zamężne. W trakcie obrzędu wprowadzano i wtajemniczano pannę młodą w odrębny stam kobiety zamężnej. W komorze młodą mężatkę sadzano na dziezy chlebowej, wywróconej do góry dnem, po czym przystępowano do zdejmowania jej wianka i nakładania na głowę czepka. Przy oczepinach śpiewano pieśni o chmielu i wianku. Żeby ty chmielu na tyczki nie laz, to byś nie robił z panienek niewiast.

Oj, chmielu, oj, nieboże,niech ci Pan Bóg dopomoże, chmielu nieboże.

Ale ty chmielu na tyczki włazisz, niejedno panne z wianeczka zdradzisz.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Żeby Kasieńka chmiel nie sadziła, może by jeszcze panno chodziła.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Jak chmiel zielony na tyczki włazi, tak młody chłopak z panienko łazi.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Jak chmiel dojrzeje, to go zrywajo, szczenśliwi młodzi, gdy sie kochajo.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Ale chmiel duży wiosno odrośnie, zasem dziewczyna płacze żałośnie.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Płacze żałośnie i chmiela nuci, ale panieństwo nigdy nie wróci.

Oj, chmielu, oj, nieboże...

Wianek, a w późniejszym okresie welon, zdjęty z głowy panny młodej zakładano na głowę starszej druhny, aby szybko wyszła za mąż. Następnie panna młoda podchodziła do każdego gościa i prosiła do tańca, a starsza druhna w tym czasie zbierała pieniądze do talerza przykrytego białą chusteczką tzw. tarolicą. Śpiewano przy tym:

Ty marszałku z długim nosem, nie wyskakuj z jednym groszem

Refren: Dajże, dajże, nie żałujże, na czepeczek podarujże

Na czepeczek, na pierzyny, żeby były ładne syny.

 Refren: Dajże, dajże...

Na czepeczek, na paciorki, żeby były ładne córki.

 Refren: Dajże, dajże...

Oj, to mało, mało, mało, jeszcze by sie wiencej zdało.

 Refren: Dajże, dajże ...

A wy ciociu macie, macie, wy na jajkach zarabiacie.

 Refren: Dajże, dajże....

Pod koniec przyjęcia starszy drużba dokonywał podziału korowaja. Najpierw wykrawal jego środek wraz z umieszczonym w nim pieniążkiem i dawał panu młodemu. Resztę dzielil pomiędzy wszystkich uczestników wesela, które zwykle trwało jeden lub dwa dni.

    Na drugi dzień w południe młodzi jechali na drugie wesele do rodziców młodego, bo tam po weselu młodzi mieli zamieszkać. Na drugie wesele – już bez orkiestry – jechali też rodzice młodej,

starościna, starosta. Drużbowie na furmankę zanosili skrzynię z ubraniami młodej i wszystko co dało się zabrać z jej domu i podwórka. Przed odjazdem druhny śpiewały:

Oj, rada bym ja z wami siadała,  jeszczem sie z mamo nie pożegnała.

Dzienkuje ci moja matko, żeś mie wychowała gładko, teraz nie bendziesz.

Refren: Oj, siadaj, siadaj moje kochanie, już ci nie pomoże twoje płakanie.

Nic ci ten płacz nie pomoże, bo koniki stojo w wozie pozaprzengane.

Oj, rada bym ja z wami siadała, jeszczem sie z tato nie pożegnała.

Dzienkuje ci...

I tak do ojca, do sióstr, do braci i tak dalej...

Opracowanie:

Justyna Torbicz


logo ue projekt"Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich:
 Europa inwestująca w obszary wiejskie"
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej
w ramach Osi 4 Leader na  operacje z zakresu małych projektów w ramach działania 413 "Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju" pod nazwą "Wyryki - śladem zapomnianych pieśni"
Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 - 2013 
Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 - 2013 Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi